Jak dla mnie, Poczwarka była...Hm. Przede wszystkim, jak napisała Ent - ciężka. Piękna na swój sposób, wzruszająca, ale w trakcie czytania jednak trochę mnie zdołowała.
OK, skończyłam czytać "Demony" Łukasza Śmigiela. Zbiór opowiadań, nienajgorszych, ale w krzesło mnie nie wgniotło, a czytam je od czerwca, co też o czymś świadczy...

Ale mogę je polecić ze spokojnym sumieniem. Czyta się fajnie. Są dobre. Tyle.
No i za mną też Jamesa Herriota "Jeśli tylko potrafiłyby mówić" , czyli pierwszy tom z cyklu opowiadań 'Wszystkie stworzenia duże i małe' (tak, zamówiłam sobie w empiku i do dziś żem dumna ze swej odwagi

).
Opowieść o młodym weterynarzu rozpoczynającym pracę w małym miasteczku w hrabstwie Yorkshire. Pisana w pierwszej osobie, humorystycznie... Jak na książkę z roku 70, pisaną przez niemłodego już mężczyznę, jest bardzo... luźna, humorystyczna. Taka... no nie wiem, potoczna?

A najbardziej podoba mi się w niej to, że promieniuje z niej powód, dla którego i ja chcę być weterynarzem - wieczne, niekończące się zdumienie fenomenem i cudem życia, narodzin, oraz miłość do "Wszystkich stworzeń, dużych i małych"

. Polecam serdecznie każdemu miłośnikowi zwierząt... i w sumie nie tylko

"Malowany Człowiek" Brett'a, dokładniej to drugą cześć 1 tomu (wydawany w Polsce pierwszy tom w 2 częściach). Książka zacna lecz akcja trochę długo się rozkręca i do tego każdy tom kończony cliffhangerem co może być denerwujące

Ogólnie książka oryginalna jak na fantasy, polecam.
Już bodajże 2 tygodnie temu przeczytałem "Operacja Talos" Wołoszańskiego, świetna. jednak po przeczytaniu 2 innych nie zdziwił mnie koniec książki, a mianowicie
spoiler napisał(a):bohater ranny, na łożu śmierci traci przytomność, zostaje ewakuowany. Jednak następnego dnia jego "dziewczyna" ślęczy nad nim w szpitalu, on się budzi i "happy end"
Fuck yea. Nie ma to jak spoiler, nie Riddi?
@Wolfer: np.
Dzięki za ostrzeżenie Av :x
Skusiłem się ostatnio między innymi na
Pod kopułą S. Kinga, ponad 900 stronicowe tomiszcze. Trzeba przyznać, że czyta się to coraz bardziej wciągająco - im bardziej poznajemy główne postacie, tym bardziej rośnie zaciekawienie. King ładnie operuje językiem, tworząc opis małego miasteczka, które nagle znajduje się odcięte od świata - niespodzianka - pod kopułą

Jak, dlaczego, po co - nie wiadomo. Przynajmniej z początku. I bardzo dobrze, moim skromnym zdaniem, bowiem odkąd poznajemy już tajemnicę, książka zdaje się zaniżać poziom, aż do lekko absurdalnej wręcz końcówki, która mnie rozczarowała. Tym niemniej, jeśli ktoś, tak jak ja, szukał trochę dłuższej lektury na wakacje, "Pod kopułą" daje radę całkiem nieźle - zwłaszcza, jeśli uda się ją kupić w niższej niż sklepowa cenie. Rewelacji nie ma, ale to ciągle całkiem niezły King.
Dopiero ostatnio przeczytałam "Grę Endera" Orsona S. Carda. I chociaż nie jestem zachwycona, jak większość moich znajomych, to muszę przyznać, że to jedna z niewielu książek, od której podczas trzygodzinnej podróży pociągiem nie odrywałam wzroku

Zwykle muszę od czasu do czasu się oderwać, posłuchać muzyki i dopiero czytać dalej. I podobało mi się zakończenie. Nawet bardzo. Zadowoliło moje pragnienie zakończenia odbiegającego od happy endu i happy endu zarazem

. Przynajmniej po skończeniu nie chodziłam jak struta do końca dnia (bo ja bardzo zawsze współczuję bohaterom i...

)
I, też dopiero, skończyłam Ursuli K. Le Guin cykl o Ziemiomorzu. I nie jestem zachwycona. Czy ktoś mi wyjaśni fenomen tych książek? Styl tej pani mnie męczy...
'Gottland' - nostaligczny zbiór reportaży o narodzie czeskim, śliczna rzecz, ładnie się czyta. Jest przygnębiający, a jednocześnie nie ma takiego uczucia ciężkości jakie zostawiają na mnie inne książki np. 'Afrykańska Odyseja'.
(30-04-2010 19:28)senar napisał(a): [ -> ]"Malowany Człowiek" Brett'a, dokładniej to drugą cześć 1 tomu (wydawany w Polsce pierwszy tom w 2 częściach). Książka zacna lecz akcja trochę długo się rozkręca i do tego każdy tom kończony cliffhangerem co może być denerwujące
Ogólnie książka oryginalna jak na fantasy, polecam.
hm. Przez przypadek rozpoczęłam czytanie od "Pustynnej włóczni" tegoż autora, co się okazało być pierwszym tomem drugiej części cyklu ? w sumie sama nie wiem, jak to nazwać. Nie skończyłam, jestem w połowie, ale mimo pewnej brutalności tej książki, czyta się mi dobrze.
I przeczytałam "Grę o Ferrin" Katarzyny Michalak. Prawdę mówiąc, mam dziwne wrażenie, że autorka nienawidzi swoich bohaterów. Tak sadystycznej książki, w której co strona leje się krew (leje? ona chlapie po ścianach...) tom dawno nie czytała. I odnoszę wrażenie, że akcja brnie za szybko i zbyt chaotycznie do przodu. Autorka mogła spokojnie zrobić z tego dwa tomy, ale więcej opisów poświęcić aktualnym wydarzeniom. Przynajmniej ja to tak odbieram. Ale mimo wszystko ogółem książka nie była zła, czytało się szybko i była dość wciągająca. Mogło też tak być, bo akurat czytałam ją w drodze z Lublina do Warszawy, wiec czasu do zabicia miałam masę...
Seria niefortunnych zdarzeń: Przykry początek, Lemony Snicket
jedna wada: książka jest za krótka, chociaż dzięki temu mieści się dobrze w torebce i można przeczytać jednym tchem

Oryginalnie napisana
chcę jeszcze!