15-08-2007, 22:40
Stron: 1 2
16-08-2007, 15:25
"Sens śmierci"? A jest w ogóle coś takiego?
Dla mnie śmierć ma sens jedynie jako ulga od bólu, związanego np. ze starzeniem się czy chorobą, kiedy to organizm nie może juz 'znieść' życia i człowiek umiera...natomiast samobójstwa jako takie moim zdaniem sensu nie mają i niczego nie rozwiązują, a jedynie stwarzają jeszcze bardziej toksyczną sytuację dla reszty...
Sens życia to inna sprawa. Kochać, być szczęśliwym, zapisać się dobrze w pamięci innych...to dla mnie tylko niektóre z czynnosci, które mogłyby nadawać cel życiu. Dążenie do pozostawienia po sobie czegoś, co świadczyłoby o naszym życiu jest chyba gdzieś w głębi każdego człowieka...Przynajmniej tak mi się wydaje...
Dla mnie śmierć ma sens jedynie jako ulga od bólu, związanego np. ze starzeniem się czy chorobą, kiedy to organizm nie może juz 'znieść' życia i człowiek umiera...natomiast samobójstwa jako takie moim zdaniem sensu nie mają i niczego nie rozwiązują, a jedynie stwarzają jeszcze bardziej toksyczną sytuację dla reszty...
Sens życia to inna sprawa. Kochać, być szczęśliwym, zapisać się dobrze w pamięci innych...to dla mnie tylko niektóre z czynnosci, które mogłyby nadawać cel życiu. Dążenie do pozostawienia po sobie czegoś, co świadczyłoby o naszym życiu jest chyba gdzieś w głębi każdego człowieka...Przynajmniej tak mi się wydaje...
16-08-2007, 15:40
Hm. Dla mnie śmierć to bardzo ważna sprawa. Użyźniamy glebę, dajemy zarobić domom pogrzebowym, zapobiegamy już-i-tak-duzemu zaludnieniu itp. :-) A tak na serio, hm. Po co jest smierc? Dla odpoczynku chyba. No i gdzies musi być koniec. Nie chciałabym żyć w nieskonczonosć, kiedy po 90 i tak juz prawie nie bede w stanie nic zrobić sama.
A do samobójców zmieniłam podejście - selekcja naturalna. Chcesz, to zdychaj, luźniej będzie
.
A co do życia. Lubię je. Jego sens, hmmm.. nie znam. Wiem, że chcę by mnie zapamiętano, przynajmniej w najblizszym otoczeniu, i chcę być szczęśliwa, żeby umrzeć z podniesioną główką. Wiem, że chcę żyć tak, by mieć co wspominać na starość z tanim winem. I wiem, że nie chcę być sama. Ale jaki jest tego sens? Samozadowolenie chyba.
A do samobójców zmieniłam podejście - selekcja naturalna. Chcesz, to zdychaj, luźniej będzie
. A co do życia. Lubię je. Jego sens, hmmm.. nie znam. Wiem, że chcę by mnie zapamiętano, przynajmniej w najblizszym otoczeniu, i chcę być szczęśliwa, żeby umrzeć z podniesioną główką. Wiem, że chcę żyć tak, by mieć co wspominać na starość z tanim winem. I wiem, że nie chcę być sama. Ale jaki jest tego sens? Samozadowolenie chyba.
16-08-2007, 16:32
Nasuwa mi się tekst z jakiejś polskiej komedii...
Śmierć - koniec. Kropka. Nic. Wiadomo, że "śmierć jest tylko początkiem nowej drogi", ale wątpię, żeby po śmierci coś było. Zagłębiać w filozofię się nie będę, ale coś musi być w tym, że każda religia czci swoich zmarłych, no nie?
Cytat:<babka> Byłam w kinie na filmie "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową". Tam jest facet, który jest stary i nie chce umierać. Po całym filmie już chce umierać.Sensów życia jest tyle ilu ludzi na tym świecie. Każdy żyje według swoich zasad i ma swój cel. Dla mnie celem jest spełnienie się, pokazanie się światu. Wiedząc, że to zrobiłem mógłbym spokojnie umrzeć.
Śmierć - koniec. Kropka. Nic. Wiadomo, że "śmierć jest tylko początkiem nowej drogi", ale wątpię, żeby po śmierci coś było. Zagłębiać w filozofię się nie będę, ale coś musi być w tym, że każda religia czci swoich zmarłych, no nie?
17-08-2007, 14:53
Szczęście jest tylko stanem przejściowym, jakimś uczuciem które trwa zaledwie chwilę, nie radzę opierać sensu swojego życia na paru chwilach,
17-08-2007, 16:12
A ja sądzę że świadomość chwilowości szczęścia jest pomocna. Wiadomo że wszystko co dobre z czasem się kończy, ale to samo tyczy się złych doświadczeń. Życie to huśtawka i świadomość tego że po każdej burzy wychodzi słońce daje sporo energii i zapału pomagającego przetrwać tę burze i docenić chwile szczęścia.
19-08-2007, 9:39
Tak, ale to nadal nie jest sens życia tylko jego istotna część
19-08-2007, 9:53
Narsill nikt nie każe Ci powielać cudzych spoglądów :]
pożesz zaprezentować swoje :]
pożesz zaprezentować swoje :]
19-08-2007, 22:34
Ale mi tu chodzi o pewną niesłowność, niedopasowanie. Szczęście może być ważnym elementem życia, nadzieją ale na pewno nie jego sensem, to się po prostu nie zgadza.
19-08-2007, 22:36
Dlaczego?
19-08-2007, 23:04
Sens życia to coś do czego dążysz, oczywiście można dążyć do bycia szczęśliwym ale jaki jest w tym sens? długotrwałe nieprzerwane szczęście to jakaś utopia coś niemożliwego, bo przecież szczęścia to chwilowe odczucie, jaki jest więc sens opierania swojego życia na paru momentach, nie lubię czegoś takiego jak "żyj chwilą", bo przecież życia to ciąg przyczynowo skutkowy i nie da się z niego wyrwać kilku momentów, trzeba brać je w całości, dlatego też (imo) powinno się starać żyć nie tak jakby ten dzień był ostatnim tylko tak by móc z podniesioną głową powiedzieć że przeżyło się swoje życie godnie i w miarę możliwości robiło się coś dobrego a przynajmniej nie czyniło się świata gorszym ( szkoda tylko że w dzisiejszych realiach to prawie niemożliwe )
20-08-2007, 0:42
Masz rację. To co pisałem o szczęściu minęło się lekko z tematem ale miało być nawiązaniem do tego co powiedziałaś(łeś?) o jego chwilowości.
Jeśli chodzi o sens życia to moim jest zostawienie po sobie czegoś godnego zapamiętania a przy okazji próba spełnienia własnych marzeń i ambicji. Wiem że to mocno skrótowa filozofia ale nie mam o tej porze głowy do dłuższych i bardziej złożonych wywodów :)
Jeśli chodzi o sens życia to moim jest zostawienie po sobie czegoś godnego zapamiętania a przy okazji próba spełnienia własnych marzeń i ambicji. Wiem że to mocno skrótowa filozofia ale nie mam o tej porze głowy do dłuższych i bardziej złożonych wywodów :)
24-08-2007, 12:42
Dupa. Nie czytałem coście tam pisali, ale wiem jedno... tekst "Sens śmierci" jest bezbłędny.
śmierć jest po to aby na ziemi nie było za dużo ludzi coby się pomieścili... W chinach ludzie są nieśmiertelni i widać co tam sie dzieje
Sens życia? Każdy ma swój. TWORZYĆ! Dać coś dla ludzi.
śmierć jest po to aby na ziemi nie było za dużo ludzi coby się pomieścili... W chinach ludzie są nieśmiertelni i widać co tam sie dzieje

Sens życia? Każdy ma swój. TWORZYĆ! Dać coś dla ludzi.
24-08-2007, 17:42
Sens życia. Sekunda. Sens. Co to w ogóle sens?
Sens to sens. A sensu może nie być.
A skoro może nie być sensu, to bez sensu jest życie.
Więc życia nie ma.
Zawsze jest jakiś sens życia, mam rację?
Może być naprawdę pierwotny, czyli jeść i polować.
A może być rozbudowany. Bo sens życia jest po to, by osiągać swoje wyznaczone cele. Coś, dzięki czemu chce się żyć?
Sens śmierci jest o wiele prostszy. Chcesz - skończ na dowolnym etapie. Nie chcesz kończyć - i tak w końcu umrzesz. Chyba, że do tego czasu zostanie wynaleziony specyfik na nieśmiertelność za 9,99 zł z Biedronki.
Sens to sens. A sensu może nie być.
A skoro może nie być sensu, to bez sensu jest życie.
Więc życia nie ma.
Zawsze jest jakiś sens życia, mam rację?
Może być naprawdę pierwotny, czyli jeść i polować.
A może być rozbudowany. Bo sens życia jest po to, by osiągać swoje wyznaczone cele. Coś, dzięki czemu chce się żyć?
Sens śmierci jest o wiele prostszy. Chcesz - skończ na dowolnym etapie. Nie chcesz kończyć - i tak w końcu umrzesz. Chyba, że do tego czasu zostanie wynaleziony specyfik na nieśmiertelność za 9,99 zł z Biedronki.
08-09-2007, 21:14
Aleście sobie temat zapodali ziomyyyy 
Tak po prawdzie wszyscy nasi przodkowie, i przypuszczam w tej materii nic się nie zmieni nadal, zgryźli na tym zęby, wyrwali włosy i połamali kości.
Można przytaczać mnóstwo różnych filozofii, róznych ich ujęć i interpretacji, tekstów, sutr i ulotek z biur podróży... i? Co?
DRZEWKO!
W zasadzie to nic. Ponieważ filozofia to najbardziej niepraktyczna i zarazem jedna z najważniejszych nauk jakie istnieją. Nic nie jest w niej pewne i niemal każde twierdzenie można obalić, lub znaleźć alternatywne. Jaki więc ma być sens życia i śmierci, skoro filozofii, której myśliciele tworzyli właśnie w tych ramach jakimi są życie i śmierć ma nam odpowiedzieć na to pytanie?
Niektórzy odnajdują ją w wierze, lecz to osobny temat.
Zatem... co z filozofią? Czy może nam dać odpowiedź? Jak zwykle nieco pokrętnie, lecz myślę, że coś się znajdzie.
Był niegdyś człowiek zwany Kartezjuszem. Ów pan, po przetrawieniu mnóstwa prac wielu myślicieli, postanowił sam znaleźć jedyne pewne twierdzenie w filozofii. Jedyne, którego nie można obalić, jedyne które nie zna kontr twierdzenia lub alternatywy...
Cogitto ergo sum - myślę więc jestem. Oto jedyny pewnik. Niewątpliwie może być on sensem życia.
Smierć? Może później

Tak po prawdzie wszyscy nasi przodkowie, i przypuszczam w tej materii nic się nie zmieni nadal, zgryźli na tym zęby, wyrwali włosy i połamali kości.
Można przytaczać mnóstwo różnych filozofii, róznych ich ujęć i interpretacji, tekstów, sutr i ulotek z biur podróży... i? Co?
DRZEWKO!
W zasadzie to nic. Ponieważ filozofia to najbardziej niepraktyczna i zarazem jedna z najważniejszych nauk jakie istnieją. Nic nie jest w niej pewne i niemal każde twierdzenie można obalić, lub znaleźć alternatywne. Jaki więc ma być sens życia i śmierci, skoro filozofii, której myśliciele tworzyli właśnie w tych ramach jakimi są życie i śmierć ma nam odpowiedzieć na to pytanie?
Niektórzy odnajdują ją w wierze, lecz to osobny temat.
Zatem... co z filozofią? Czy może nam dać odpowiedź? Jak zwykle nieco pokrętnie, lecz myślę, że coś się znajdzie.
Był niegdyś człowiek zwany Kartezjuszem. Ów pan, po przetrawieniu mnóstwa prac wielu myślicieli, postanowił sam znaleźć jedyne pewne twierdzenie w filozofii. Jedyne, którego nie można obalić, jedyne które nie zna kontr twierdzenia lub alternatywy...
Cogitto ergo sum - myślę więc jestem. Oto jedyny pewnik. Niewątpliwie może być on sensem życia.
Smierć? Może później

Stron: 1 2