I to nie byle jacy podrywacze. Założyli sobie nawet strony, fora, organizują seminaria, na których rzekomi guru uczą chłopaków sztuki uwodzenia kobiet (a czasem kobiet uczą uwodzenia mężczyzn), "działają w terenie" i co tylko.
I podobno po jakimś czasie nawet z największego lamera da się zrobić uwodziciela klasy Casanowy. Zresztą, poczytajcie sobie sami:
http://alphamale.pl/
http://www.uwo.pl
http://www.lover.pl/
http://www.kursuwodzenia.pl
I jeszcze masa, masa podobnych stronek.
Co o tym sądzicie?
Ja czytałem tylko "Grę" Neila Straussa. Opowiadanie-poradnik o podrywach, nlp, mowie ciała. Wg mnie sama historia (ponoć autentyczna) jest nagięta, ale nie zmienia to faktu, że zawiera sporo istotnych informacji - jak rozmawiać z ludźmi, jak odbierać ich reakcje, itd. Rzeczy bardzo przydatne nawet w życiu codziennym, nie tylko nocnym
I znam sporo ludzi, którzy zmienili się po przeczytaniu tej książki. Są bardziej pewni siebie i dzięki temu zaczynają odnosić jakieś drobne sukcesy.
"Gra" to było dzieło, które nakierowało mnie właśnie na te strony (do tego dochodzi jeszcze dwóch gości ode mnie ze szkoły, którzy są bardzo aktywni na tych forach). I o ile książka sama w sobie jest bardzo ciekawa i można z niej trochę wynieść to na te fora patrzę bardziej krytycznie.
Bo nauka mowy ciała i pewność siebie a przedmiotowe traktowanie osób przeciwnej [lub tej samej if you want to] płci to dwie odrębne rzeczy.
Był chyba jakiś program na ich temat w telewizji. Z tego, co pamiętam, to jeden z instruktorów uwodzenia stwierdził, że podryw jest nieudany, jeśli nie kończy się tego samego dnia w łóżku.
Mężczyźni, którzy idą na ten kurs po prostu uczą się wykorzystywać, choć kobiety, które im ulegają to IMHO straszne naiwniaczki.
Wg "Gry" podryw jest nieudany, jeśli nie kończy się zdobyciem numeru telefonu. A to całkiem normalne, prawda?
I tak samo są kobiety, które wykorzystują i traktują facetów przedmiotowo. Równowaga w przyrodzie jest zachowana.
No więc właśnie... Jeśli taki 'podręcznik uwodzenia' uczy odczytywania mowy ciała itd, dodaje pewności siebie, to jest korzystny dla 'ucznia'. Ale jeśli ktoś będzie to czytał tylko po to, by - excuse moi - kobietę przelecieć, to już zupełnie inna kwestia...
(25-11-2009 6:45)Stampede napisał(a): [ -> ]Był chyba jakiś program na ich temat w telewizji. Z tego, co pamiętam, to jeden z instruktorów uwodzenia stwierdził, że podryw jest nieudany, jeśli nie
Mówisz pewnie o którymś z "Polskich Miszczów". Na którymś forum jak się dobrze poszuka, to można znaleźć, jak dwaj miszczowie instruktorzy kłócą się o to, który z nich masturbuje się do zdjęcia dziewczyny tego drugiego.
Dość żenujące :<
@Greenek: A co do przekłamań w "Grze", to autor przyznał się do kilku. Chodziło o to, że on nie był wcale taki bierny w Projekcie Hollywood. On też podobno sporo namieszał.