UntitledComics! Forum

Pełna wersja: Komiksy Papierowe (te śliskie i gorsze ale bardziej praktyczne:P)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Skoro forum komiksowe to komiksowe :D Chętnie poczytam o Waszych przygodach z komiksem i ulubionych albumach z lat dawniejszych i obecnych, o.
Szczerze mówiąc ja zaczynałem od Thorgala pana Rosińskiego i Van Hamme 'Łuczników' 'Wyspy wśród Lodów' i Zdradzonej Czarodziejki' jeszcze za 290zł ;) Znam je do dziś niemal na pamięć a łucznicy to już powinni wyblaknąć od ciągłego przeglądania. Rysunek naprawdę dobry, kreska ciekawa i realistyczna, w łucznikach czasem mógłbym się przyczepić do kolorów bo momentami takie jakieś bezpłciowe, ale to chyba wina drukarni:P Wszystkie historie wciągają jak w bagno, nie mozna się nudzić. Dostałem ostatnio 'Koronę Ogotaia' już za 14,90xD Niedługo lepiej się jej przyglądnę to opowiem o wrażeniach.
Z 'dojrzalszych doświadczeń' to 'Szninkiel' także tego duetu co wyżej. Styl rysowania już się zminia odnośnie postaci np. szninkle są rysowane trochę bardziej karykaturalnie niż inne humanoidy. Historia jeszcze ciekawsza niźli w Thorgalach z lekkim , nawet mocnym zacięciem filozoficznym - mały szninkiel(coś w stylu hobbita, gnoma) zostaje wybrany przez lewitujący menhir nazywający się Stwórcą Wszechświatów On'em na mesjasza, który ma uwolnić jego świat od wiecznej wojny, którą ogarnięte są wrogie mocarstwa. Fabuła toczy się ciekawiej, komiks dla zdecydowanie starszych czytelników niż Thorgal za choćby scenę u wiedźmy. Widać, że panowie naprawdę puścili wodze wyobraźni. Szczerze polecam :)
Ja mam kilka zeszytów 'Thorgala,' 'Kajka i Kokosza' i 'Szninkla' też, jeszcze w wersji jednozeszytowej (ostatnio widziałem w kilku zeszytach).

A do tego przez kilka lat podstawówki kupowałem Donalda :D No i klasyczne amerykańskie produkcje, czyli G.I.JOE, X-mani, Spiderman, Batman, itd. itd.
Mi ojciec kupował Tytusa Romka i A'tomka

pomysły papcia chmiela były intrygujące (co on brał?) :P
Podejrzewam, że LSD ;) Z tego co pamiętam z tych zeszytów co miałem to bardzo prawdopodobne.
ja przeczytałem prawie wszystkie części battle angel alita. ciekawa sprawa, mocno wciąga.
prócz tego na bieżąco śledze wytwory dolnej półki (kolektyw, rycerz janek). dzieła belego i iq to po prostu magia.
Starsze rodzeństwo chciało mieć spokój z wodzem pękniętą gumą więc nauczyło mnie czytać bardzo szybko i dało do ręki Tytusa, Romka i A'Tomka (więc teoretycznie dzięki komiksom potrafię czytać d; ) i chyba tak wszczepili mi miłość do małych obrazków i chmurek. Potem potajemnie dorwałem Szninkla (którego oczywiście nie zrozumiałem w tak młodym wieku ale obrazki były super a wspomniana już wiedźma była pierwszą nagą kobietą w moim życiu D: ). Potem ubłagałem mamę o zakup bodajże Marvelowskiego Thora, wygrzebałem Thorgala, Kajko i Kokosza z biblioteczki brata i jakoś to szło.
Dalej przerzuciłem się na bardziej odpowiadającego mojemu wiekowi Donalda i Giganty których trochę sobie uzbierałem. Kilka lat przerwy bo większą miłością stały się książki i jakieś dwa-trzy lata temu wróciłem do klasycznego komiksu i co jakiś czas sobie przeczytam. Ogólnie kocham Punishera i Lobo ale już się nie ma co rozpisywać dalej.
No to jedziemy:

Watchmen (Strażnicy) - jeden z moich ulubionych komiksów, niedawno wyszedł film, który mimo, że dobry, nie porusza tak jak komiks. Wyznacznikiem jakości może być fakt, iż zarówno mój brat jak i ja posiadamy własny komplet, co nie zdarzyło się z żadnym innym komiksem (a i cena obecnie dochodzi do 200zł od kompletu)

V for Vendetta - kolejne dzieło Alana Moore'a, również powstał film, dosyć słaby niestety. Z chęcią posiadałbym własny komplet, niestety ciężko obecnie dostać, a brat nie chce mi dać :<

Trylogia Nikopola + Tetralogia Potwora - dwie serie mistrza francuskiego komiksu, absolutny mus dla koneserów. A i trylogia jest dosyć tania i łatwa do zdobycia.

Kaznodzieja - 13 tomów, niedawno przeze mnie(nas) skompletowane, największa duma mojej(naszej) kolekcji. Opowieść o kaznodziei, w którym zamieszkuje dziecko anioła i demona. Owy kaznodzieja postanawia odnaleźć Boga i nakopać mu za to, że wypiął się na ludzi.

100 Naboi - przykładowa historia: wypadek samochodowy, umiera cała Twoja rodzina, sprawca nieznany. Żyjesz dalej, aż pewnego dnia spotykasz mężczyznę w garniturze, który pokazuje Ci zdjęcie sprawcy wypadku, niezbite dowody na jego winę oraz ofiarowuje Ci pistolet i 100 naboi nie do namierzenia. Jeśli na miejscu zbrodni zostanie znaleziony taki pocisk, śledztwo jest natychmiast zawieszane. Co zrobisz ? Sporo zeszytów, niezłe historie, niestety wydawnictwo, które je wypuszczało w Polsce upadło i nie ma raczej szans na kontynuację.

300 - chyba każdy już zna osławiony film na podstawie tego świetnego komiksu.

30 dni nocy + Mroczne Dni - ukazał się film "30 dni mroku" - niestety tak badziewny, że skutecznie może odstraszyć od komiksu. Nie powinien, gdyż niesamowity klimat, oryginalna kreska i barwy to główne atuty tego dzieła, a których nie posiada film.

Umowa z Bogiem - trylogia - dzieło jednego z najwybitniejszych rysowników, pioniera w dziedzinie komiksu (nie bez powodu komiksowe nagrody opatrzone są jego nazwiskiem), Willa Eisnera.

Z innych wartych wymienienia to "Western", "Falangi Czarnego Porządku", "Polowanie", "Calvin i Hobbes", z mangi "Ghost in the Shell", "Locke Superczłowiek", "Naruto", "Cowboy Bebop".

No, to tyle z tych ważniejszych :P
Hm. Jeśli mangi się liczą, to u mnie przede wszystkim...Dragon Ball ;) Chyba do żadnej serii nie podchodziłem później z takim zapałem, jak do tego...Ot, wspomnienia dzieciństwa, niecierpliwe wyczekiwanie na listonosza z kolejnym zeszytem...sentyment mam po prostu. I wszystkie tomy ;) Bawiłem się trochę w Naruto, ale jak zobaczyłem z jaką częstotliwością to wydają i jaka jest przepaść między tym, co już wyszło, a tym, co u nas, to sobie dałem spokój. Poza tym, obowiązkowo, Usagi Yojimbo - manga o króliku-samuraju którą uwielbiam, i Lone Wolf & Club - dla odmiany opowieść o roninie podróżującym z własnym, mocno nieletnim jeszcze, synem. Z nie-mang czytałem wspomnianego już Kaznodzieję, i wrażenia jak najbardziej pozytywne - historia wciąga strasznie. Poza tym mam sentyment do łączonych zeszytów, jak np. Lobo vs Mask, Superman vs Aliens czy Tomb Raider/Witchblade. Sporo zalega u mnie zeszytów serii Dobry Komiks, osobne miejsce na półce mają Wiedźmin i antologia Człowiek w probówce. Ogólnie nie jestem wielkim fanem komiksów, ale czasem na nie trochę kasy wydam ;)
A! I oczywiście Komiks Gigant ;)
A widzisz, bo takie ciągle wychodzące mangi jak Naruto to sie w internecie czyta na bieżąco :P Co prawda fanowskie tłumaczenia na angielski, ale zawsze coś :P
JPF ostatnio przyśpieszył z wydawaniem Naruto - wychodzi jako miesięcznik i ostro nadgania za Japonią.

Z ostatnich odkryć - Solanin, który nota bene wyjdzie niedługo w Polsce za sprawą wydawnictwa Hanami, bardzo mi się spodobał. Taka miła odmiana od wszelakich shounenów, ecchi czy innych masowo rysowanych/tłumaczonych ostatnimi czasy.
Kaznodzieja jest genialny. Pamiętam że mój pierwszy kontakt z tą serią był prawdziwym szokiem. Przeczytałem tylko 4 tomy bo potem jakoś nie miałem dojścia do całości. Mimo to gorąco polecam.

Szninkiel był dla mnie tym czy dla niektórych wspomniany Tytus i spółka. Po prosty komiks dzieciństwa. Thorgala też mam ze dwa zeszyty. Leżą gdzieś na dnie szafy i słabo je pamiętam ale może przy najbliższej wizycie w Suwałkach je odkopie.

Kiedyś wpadł mi w łapy bardzo prosto narysowany album pod tytułem "Niebieskie Tabletki" (lub coś podobnego bo pamięć już nie ta). Jak na tamte czasy zrobił na mnie spore wrażenie historią dotyczącą AIDS i różnych okolicznych problemów. Do tej pory miło wspominam.

"Sin City" Millera, które przeczytałem jakiś rok przed premierą filmu. Jeden z ciekawszych wizualnie komiksów jakie znam. Rysowanie miasta przy użyciu tylko kontrastu między światłem i cieniem do dziś bardzo mi się podoba. No i tak wiernej filmowej adaptacji komiksu jeszcze nigdy nie widziałem i pewnie jeszcze długo nie zobaczę :)
Zapomniałem o Sin City. Faktycznie, komiks genialny i jedna z najlepszych adaptacji filmowych.
Czytałem, teraz już jakoś nie mam okazji. No i nigdy nie zetknąłem się z jakimiś poważniejszymi pozycjami
-Tytus, Romek i A'Tomek
-Kaczor Donald (normalne zeszyty jak i Giganty) - tego mam najwięcej. Zeszytów jakieś dwa kartony, Gigantów cały zestaw z 10 lat
-oprócz tego u braci Kajko i Koksza oraz Batman'a.

A, zapomniałbym. Kupiłem jeszcze kiedyś (jak miałem jakieś 12 lat) komiks amerykański, tylko nie pamiętam tytułu. Był z tego co pamiętam o kolesiu, który umarł i powrócił do żywych i miał zrośnięte palce u rąk (tak, że w sumie miał 3) i ogólnie skórę jakby spaloną. Więcej nie pamiętam, oprócz tego, że mało z niego zrozumiałem wtedy :P Może ktoś kojarzy tę serię?
A to nie był przypadkiem Spawn?
Też mi się to Spawnem kojarzy.
Ja mam sporo Tytusów, Asteriksów, trochę gigantów i jednego Kajka i Kokosza.
Stron: 1 2
Przekierowanie