UntitledComics! Forum

Pełna wersja: Indywidualny tok nauczania w domu
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
Dzisiejsza Uwaga! natchnęła mnie do założenia tego topicu.

Co uważacie, moim mili, o nauczaniu domowym, we wczesnych latach - przez rodziców, w późniejszych - samodzielnym? Jakie są zalety, a jakie wady?
Pierwsza wada, która mi przychodzi do głowy, to brak kontaktu z rówieśnikami w szkole. Potem przychodzi takie dziecko do klasy, gdzie musi sie uczyc z grupa dzieci, ktore moze juz sie znaja z wczesniejszych klas itp. a on sie czuje dziwnie, bo zawsze uczyl sie sam.

Dodatkowo nawet w mlodszych klasach rywalizowanie z rowiesnikami pozwala na zwiekszenie zapalu do pracy itp.
Dwa, praca nawet z rodzicami którzy są rodzicami nie wykwalifikowanymi nauczycielami to jest kompletnie inny poziom, tok i prędkość pracy.
Jakby nauka była na tyle prostą rzeczą, że każdy mógłby to robić w domu szybko, prosto i przyjemnie, szkoły nie miałyby sensu istnienia.
Nikt nie mówi że jest szybko i prosto. Generalnie każdy może wystąpić o prawo do domowego uczenia własnych dzieci. Wystarczy tylko zdać egzamin udowadniając że zna się podstawę programową. Tyle że mało który współczesny rodzic ma poza pracą czas na nauczanie dzieci. Niewielu ma też chęci. Nie mniej jest to wykonalne i chyba największymi przeszkodami są właśnie czas i zapał.

Natomiast aspekt społeczny szkoły wciąż jest ważne. Nie wiem czy powoli nie ważniejszy niż sama nauka. Ludzie to zwierzęta stadne i warto od małego uczyć się funkcjonowania w takim stadzie. Mama i tata to zdecydowanie za mała i zbyt hermetyczna grupa do nabierania takich doświadczeń.
(07-10-2008 20:40)Struś napisał(a): [ -> ]Pierwsza wada, która mi przychodzi do głowy, to brak kontaktu z rówieśnikami w szkole. Potem przychodzi takie dziecko do klasy, gdzie musi sie uczyc z grupa dzieci, ktore moze juz sie znaja z wczesniejszych klas itp. a on sie czuje dziwnie, bo zawsze uczyl sie sam.

Brak kontaktu z rówieśnikami? Uważasz, że dziecko uczące się w domu od razu musi być być izolowane od wszystkich?

Cytat:Dodatkowo nawet w mlodszych klasach rywalizowanie z rowiesnikami pozwala na zwiekszenie zapalu do pracy itp.

Niestety Strusiu, ale w szkołach jest niezdrowa rywalizacja, która wcale nie wpływa pozytywnie na wyniki w nauce.

(07-10-2008 21:06)Wolfer napisał(a): [ -> ]Dwa, praca nawet z rodzicami którzy są rodzicami nie wykwalifikowanymi nauczycielami to jest kompletnie inny poziom, tok i prędkość pracy.

Wiesz, zakładamy, że takiego nauczania podejmują się rodzice, którzy potrafią przekazać materiał na poziomie podstawówki, co jednak trudną rzeczą nie jest. Dziecko z czasem zaczyna zauważać, ucząc się w domu, metodami alternatywnymi, że to wcale takie trudne nie jest i na poziomie gimnazjum i liceum radzi sobie równie dobrze, co dzieci uczące się w szkole, a nawet lepiej.

A tok, prędkość pracy? Zosia, Kasia i Jaś siedzący w szkole z 30 innymi uczniami, bo klasy w Polskich szkołach są przepełnione, przez trzy lekcje nie opanują materiału, a taki Marek uczący się w domu w skupieniu, bez wrzasku klasy zrobi to w 20 minut. In plus, so?

Cytat:Jakby nauka była na tyle prostą rzeczą, że każdy mógłby to robić w domu szybko, prosto i przyjemnie, szkoły nie miałyby sensu istnienia.

Szkoła jest dla tych, co nie mają samozaparcia i motywacji do nauki. Nadal ma sens istnienia.

(08-10-2008 1:54)NRQ napisał(a): [ -> ]Nikt nie mówi że jest szybko i prosto. Generalnie każdy może wystąpić o prawo do domowego uczenia własnych dzieci. Wystarczy tylko zdać egzamin udowadniając że zna się podstawę programową. Tyle że mało który współczesny rodzic ma poza pracą czas na nauczanie dzieci. Niewielu ma też chęci. Nie mniej jest to wykonalne i chyba największymi przeszkodami są właśnie czas i zapał.

Dlatego tą metodą uczy się zaledwie 70 polskich dzieci ;)

Cytat:Natomiast aspekt społeczny szkoły wciąż jest ważne. Nie wiem czy powoli nie ważniejszy niż sama nauka. Ludzie to zwierzęta stadne i warto od małego uczyć się funkcjonowania w takim stadzie. Mama i tata to zdecydowanie za mała i zbyt hermetyczna grupa do nabierania takich doświadczeń.

Ale czemu Ty również zakładasz, że dziecko uczące się w domu będzie odcinane od rówieśników? Po prostu nie będzie skazane na te 8 godzin męczenia się z rozwrzeszczanymi dzieciakami w dusznym budynku, ot co.
Nie będzie może odizolowane od nich zupełnie. Niemniej te 8 godzin to znaczna większość takich kontaktów dla całej masy dzieciaków. Indywidualnie uczone dziecko będzie miało jakiś kontakt z innymi ale będzie to zdecydowanie mniej niż pozostałe, chodzące do szkoły.
Av, atakujesz :[
Nauka w domu to głupota. Rodzice się męczą, a dzieci nie poznają nowych dzieci. W podstawówce kochałem szkole, ciesząc się, że mogę być kilka godzin dziennie zdany sam na siebie i mogę robić (w miarę rozsądku) co chcę. Cieszyłem się przerwami, bo gadałem z kumplami, koleżankami, i z czasem poznawałem nowych ludzi. Sama radocha tego, że w tajemnicy kupię sobie małą paczkę lay'sów w sklepiku i będę miał TAZOsa, będę grał i zbierał kapsle, wygrywał nowe i je przegrywał. Mógłbym na ten temat napisać rozprawkę nawet, miałbym dużo argumentów.

Karol-ek

Pomijając już nasz polski system szkolnictwa to uważam, że jednak lepiej jest pójść do szkoły, pośmieję się przynajmniej albo coś, w domu nie miałbym wystarczająco samozaparcia, żeby się czegoś nauczyć, przykładowo przerwa na jeden dzień, potem już ciężko jest wrócić do nauki, to tak jak z bieganiem - jak staniesz, to już cholernie ciężko jest ruszyć.
Polski system oświaty imo jest ok. ;D
(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Brak kontaktu z rówieśnikami? Uważasz, że dziecko uczące się w domu od razu musi być być izolowane od wszystkich?
Zależy to głównie od tego, ile dzieci mieszka w sąsiedztwie. Ja miałam koleżankę z piętra niżej z mojego bloku, ale wiem, że gdybym nie chodziła do szkoły, nie miałabym siły poszerzać w tamtym czasie kręgu znajomych - bo wszyscy inni znaliby się ze szkoły przecież, a ja byłam strasznie nieśmiałym dzieckiem.

(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Niestety Strusiu, ale w szkołach jest niezdrowa rywalizacja, która wcale nie wpływa pozytywnie na wyniki w nauce.
Mogłabyś rozwinąć tę myśl? Po podstawówce, gimnazjum i liceum mam wrażenie, że w szkole nie ma chorej rywalizacji - dobra ocena innych nie oznacza mojej gorszej, więc jeśli chce być lepszą od x to tylko dla mojej własnej ambicji. Nie zdarza się aż tak często.

(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Dziecko z czasem zaczyna zauważać, ucząc się w domu, metodami alternatywnymi, że to wcale takie trudne nie jest i na poziomie gimnazjum i liceum radzi sobie równie dobrze, co dzieci uczące się w szkole, a nawet lepiej.
[wikimode]Źródło?[/wikimode] Równie dobrze mogę stwierdzić, że gorzej mu pójdzie, bo nie jest przyzwyczajone do tego, że nikt nie zajmuje się dokładnie jego potrzebami, że dobro ogółu się liczy, że dla jednej osoby nikt nie zwolni tempa, bo czasu i tak jest mało.

(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Szkoła jest dla tych, co nie mają samozaparcia i motywacji do nauki. Nadal ma sens istnienia.
Znowu, rozwiń myśl. Nie wiem, co chcesz przez to powiedzieć. Dla mnie szkoła jest źródłem wiedzy. Chodzę tam, żeby się nauczyć i dlatego, że do mnie nikt nie przyjdzie przecież.
(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Brak kontaktu z rówieśnikami? Uważasz, że dziecko uczące się w domu od razu musi być być izolowane od wszystkich?
Nigdy nie uwierzę w to, że dziecko uczone w domu nie w szkole będzie mieć więcej bądź tyle samo znajomych co dziecko uczone "normalnie".
Ja, na przykład mam na osiedlu 4 znajomych.
Osiedle starców i małych dzieci.
Nie wyobrażam sobie życia z indywidualnym tokiem nauczania.
(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Niestety Strusiu, ale w szkołach jest niezdrowa rywalizacja, która wcale nie wpływa pozytywnie na wyniki w nauce.
Żartujesz chyba.
(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Wiesz, zakładamy, że takiego nauczania podejmują się rodzice, którzy potrafią przekazać materiał na poziomie podstawówki, co jednak trudną rzeczą nie jest. Dziecko z czasem zaczyna zauważać, ucząc się w domu, metodami alternatywnymi, że to wcale takie trudne nie jest i na poziomie gimnazjum i liceum radzi sobie równie dobrze, co dzieci uczące się w szkole, a nawet lepiej.
Chyba coś Ci się pokręciło.
By dziecko zauważyło różnice miedzy nauką w domu a w szkole musiałoby uczyć się z obu w tym samym czasie albo raz to a później to.
(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]A tok, prędkość pracy? Zosia, Kasia i Jaś siedzący w szkole z 30 innymi uczniami, bo klasy w Polskich szkołach są przepełnione, przez trzy lekcje nie opanują materiału, a taki Marek uczący się w domu w skupieniu, bez wrzasku klasy zrobi to w 20 minut. In plus, so?
Do fajnej szkoły uczęszczałaś jeżeli nikt się nie uczył tam i wszyscy się darli.
(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Szkoła jest dla tych, co nie mają samozaparcia i motywacji do nauki. Nadal ma sens istnienia.
Nie, szkoły są by wykształcić społeczeństwo.
Miałaś historię? Przypomnij sobie "wykształcenie" ludności w średniowieczu.
(08-10-2008 8:59)anevie napisał(a): [ -> ]Ale czemu Ty również zakładasz, że dziecko uczące się w domu będzie odcinane od rówieśników? Po prostu nie będzie skazane na te 8 godzin męczenia się z rozwrzeszczanymi dzieciakami w dusznym budynku, ot co.
Dziwne masz argumenty. Chodziłaś do przedszkola przez 12 lat, do tego dusznego przedszkola?
@She: Czemu uważasz, że atakuję. I kogo?

@Wolfer: Wystarczy 30 osób w klasie, z czego dwie z ADHD i różny poziom uczniów. Zero szans na nauczenie się czegoś w klasie, na lekcji. I wierz mi, dzieci z gimnazjum są równie bardzo rozwrzeszczane co dzieci z podstawówki.

@Luniasta: A Tobie odpiszę jutro, bo mam ochotę więcej Ci napisać ;)
(08-10-2008 16:02)She napisał(a): [ -> ]Polski system oświaty imo jest ok. ;D

Oj Danuś, bo Ty masz szkołę idealną :)

Chociaż ja na swoje tez nie narzekam, i chociaż do gimnazjum chodziłam takiego, które opinie ma, delikatnie mówiąc, nieciekawą to w nim nauczyłam się radzić sobie z zaczepkami i innymi trudnymi sytuacjami

Kiedy nauczyciel starej daty próbował podnieść rękę na ucznia, cała klasa opuściła salę.
W domu nie pozna się takich więzi społecznych, nie będzie zerkania ukradkiem na kolegę :wub:
Nie będzie szkolnych dyskotek i wycieczek klasowych
Nie będzie pracy w grupach
uczniowie z adhd często mają nauczanie indywidualne jeżeli uniemożliwiają normalny tryb pracy reszty klasy
są tez szkoły integracyjne lub z oddziałami integracyjnymi
Okej, źle się wyraziłam. Nie dzieci z ADHD, a dzieciaki, które dla popisu rozwalają lekcje.
Stron: 1 2 3 4 5
Przekierowanie