Ja oczywiście jestem z telefonem zawsze dwa lata wstecz (i cholera, zawsze wszyscy mają "oooo, taki sam! Tylko, że nowszy model!" o.O). Ale w sumie mnie to wali, bo mi się ona podoba, niezależnie od tego, co o niej mówią.
Mam na myśli Nokię 5200.
Jedyne, czego chciałam od telefonu, to móc z niego dzwonić i wysyłać SMSy; po tym, jak pojawił się pierwszy SE W(ileśtam ileśtam coś) i zaczęłam się ślinić - i poślintałam się wystarczająco długo - w końcu kupili mi telefon z tym, czego zaczęłam od niego koniecznie wymagać - wbudowanym odtwarzaczem *_*.
żyjemy w szczęśliwym związku od ponad pół roku. Po tym, jak zwiększyłam pamięć i odkryłam, że przecież Nokie mają takie same "cosie, w które się wtyka różne kable, żeby telefon robił różne rzeczy" jak aparaty HP, więc nie muszę się kićkać z BlueToothem (Orange oskrobał mnie z kabla USB, do teraz nie mogę w to uwierzyć o.O), jestem niemal całkowicie zadowolona.
Co prawda zawsze mógł mieć mocniejszą baterię, ale oni chyba robią coraz bardziej wymagające telefony a baterie zostawiają te same (przynajmniej tak by wynikało z obserwacji telefonów w rodzinie. A wszyscy, poza Jackiem, mają nokie) XDXD. W każdym razie i tak trzyma 3 dni przy intensywnym użytkowaniu (a jak se leży i tęskni umęczana tylko promocjami z Orange to potrafi przeleżeć i tydzień), więc nie ma co narzekać.
Poza tym, jest śliczna. Nawet zaczęłam se kupować więcej czerwonych i białych ubrań i dodatków, żeby mi się komponowało wsio

.
(A Rt, primus inter pares, mnie nawet nauczyła jak się zdejmuje tę cholerną obudowę bez aktów przemocy!)