UntitledComics! Forum

Pełna wersja: Zdrada
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Hm, jestem ciekaw Waszych opinii w tym temacie. Ostatnio jakoś sporo o tym czytałem, trafiłem na dużo wypowiedzi na ten temat, rozmawiałem z paroma osobami i szczerze mówiąc to jestem przerażony tym co się dzieje wokół.

Opinie, że zdrada to normalna rzecz, że trzeba zdradzać przy nadarzającej się okazji. Że ogólnie nie istnieje już takie coś jak uczucia, bo większości chodzi i tak o seks na dłuższą metę.

I że ogólnie, cały ten obecny świat uczuciowo jakoś kuleje. A może nawet nie uczuciowo, ale pod względem moralności.

Chociaż najbardziej mnie rozwala pogląda, że jak komuś się spodoba jakiś facet/dziewczyna, który/a ma partnera, to trzeba to olać i od razu się wpieprzać w związek. Dla mnie to nie do pomyślenia.

A przy okazji jeszcze jedna obserwacja ostatnio. Mówi się, że faceci to świnie, ale okazuje się, że kobiety są często niewiele lepsze.

(Ale ogólnie ja chyba do obecnego świata nie pasuje. Powinienem urodzić się w epoce romantyzmu. :P)

(wybaczcie trudno zrozumiały zlepek słów, jakoś nie nadaję się dzisiaj do pisania. Zresztą topic wykracza trochę poza temat zdrady, zahacza o moralność też. A mi coś słabo idzie wysłowienie się chwilowo, liczę na to, że się dyskusja rozkręci, łatwiej będzie ^^")

Karol-ek

Już mu to dawałem.
Nawet mnie nie denerwuj buraku z Warszawy :P
Zlepek słów był jak najbardziej zrozumiały, tylko mnie bardziej denerwują te uogólnienia ;) Nie "faceci to świnie", a "niektórzy faceci to świnie", nie "kobiety nie są lepsze" tylko "niektóre kobiety im nie ustępują". No i jeszcze może "cały świat". Nie cały. Połówka albo zero siedem :P

Nie rozmawiam z moimi znajomymi na takie tematy, bo (jak zaznaczył doktor R. na psychologii) byłaby to dyskusja o wartościach, a na dyskusję o wartościach trzeba się wcześniej przygotować, inaczej wyniknie z niej bagno. Dawno już się przestałam też przejmować gadaniem, jaki to okrutny i niemoralny jest ten dzisiejszy świat, doskonale bowiem wiem, że to niesprawiedliwa generalizacja. Ja mam pewne zasady, podobnie moi przyjaciele, to w ich towarzystwie się najczęściej obracam, więc nie mam poczucia, że dzisiejsi młodzi ludzie są źliiii, ich kręgosłup moralny nie istnieje i w ogóle fuj i be.

Rivo napisał(a):Opinie, że zdrada to normalna rzecz, że trzeba zdradzać przy nadarzającej się okazji. Że ogólnie nie istnieje już takie coś jak uczucia, bo większości chodzi i tak o seks na dłuższą metę.
Że trzeba zdradzać przy każdej nadarzającej się okazji - nie słyszałam. I wątpię, żeby takie podejście prezentowali moi "sparzeni" znajomi. Znam za to faceta (jeden na ilu? na tysiąc? dwa? jakie w życiu spotkałam? nigdy nie byłam dobra w szacowaniu), który fachowo oddziela seks od miłości. Znaczy, jak kogoś kocha, to może z dziewczyną nawet nie uprawiać seksu, ale z góry zaznacza, że będzie to robił z kimś innym. I wiąże się dopiero, jak dziewczyna się zgodzi. Jak dla mnie przekombinowane, toleruję, ale nie akceptuję. W większości przypadków bowiem (choć może znów ma na to wpływ moje otoczenie) seks łączy się z miłością. I nie wierzę, że nie. Chociaż może to przez to, że nie chodzę na dyskoteki :D

Rivo napisał(a):Chociaż najbardziej mnie rozwala pogląd, że jak komuś się spodoba jakiś facet/dziewczyna, który/a ma partnera, to trzeba to olać i od razu się wpieprzać w związek. Dla mnie to nie do pomyślenia.
Jedna kwestia, że w związek wpieprzać się nie wolno. I sama też miałam taki problem z Cerbinem, bo mi się wydawało, że ma dziewczynę, jemu się wydawało, że nie ma, tej dziewczynie się wydawało, że ma chłopaka. Anyway, odpuszczałam, dopóki sytuacja nie była jasna. Ale druga kwestia to taka, że jeśli para się kocha, to i takie wpieprzanie się drugiej osoby, nic nie da. Bo laska, czy facet, będąc podrywanym, po prostu odwórci się, zaśmieje w twarz elementowi, i tyle. Tak to działa w moim świecie. I nie jestem idealistką - sama też się sparzyłam i nie chciałam mieć nic wspólnego z płcią przeciwną.
Rivo napisał(a):Ale ogólnie ja chyba do obecnego świata nie pasuje. Powinienem urodzić się w epoce romantyzmu.

No pewnie, idealnie byś tam pasował, romantycy nic, tylko cierpieli z powodu miłości destrukcyjnej albo niespełnionej. No, z paroma chlubnymi wyjątkami. Nigdy nie lubiłam tej epoki. Ode mnie, to by wszyscy romantycy dostali solidnego kopa na wzięcie się w garść ;)
Rivo napisał(a):Opinie, że zdrada to normalna rzecz, że trzeba zdradzać przy nadarzającej się okazji. Że ogólnie nie istnieje już takie coś jak uczucia, bo większości chodzi i tak o seks na dłuższą metę.
Wiesz, chciałbym wierzyć, że z tego się wyrasta. Bo o ile w gimnazjum takie opinie były powszechne, tak w liceum i na studiach to już tylko myślenie jednostki. Naprawdę nie rozumiem ludzi, którym chodzi tylko o to, żeby zaciągnąć kolejną dziewczynę do łóżka i dalej do innej. Gdyby chodziło tylko o seks na dłuższą metę, pewnie nie byłoby w większości małżeństw, bo i po co. Nie, Rivo. Nie zgadzam się z Twoim środowiskiem ;)

Rivo napisał(a):I że ogólnie, cały ten obecny świat uczuciowo jakoś kuleje. A może nawet nie uczuciowo, ale pod względem moralności.
A to chyba trochę prawda. Ale widzisz, tym bardziej docenia się ludzi, którym zależy na czymś więcej niż na kolejnym "znajomym do bzykania". Chociaż, zaznaczam, piszę to mając w pamięci moje gimnazjum, i to które było przy moim liceum kiedy do niego chodziłem.

Rivo napisał(a):Chociaż najbardziej mnie rozwala pogląda, że jak komuś się spodoba jakiś facet/dziewczyna, który/a ma partnera, to trzeba to olać i od razu się wpieprzać w związek. Dla mnie to nie do pomyślenia.
Nie tylko dla Ciebie. I chyba dla większości ludzi z odrobiną wyobraźni i empatii - wystarczy pomyśleć, jak samemu by się czuło, gdyby to nas zdradzono...Dla mnie takich rzeczy się nie robi, po prostu. Bo, owszem, to dla mnie nieetyczne. I, powtarzając za R. Wilsonem: "Najwspanialszy seks w dziejach nie jest wart dwudziestu sekund czyjegoś smutku."

Pociechotka napisał(a):bo mi się wydawało, że ma dziewczynę, jemu się wydawało, że nie ma, tej dziewczynie się wydawało, że ma chłopaka.
No, to faktycznie była dość zagmatwana sytuacja. Tyle dobrze, że wszystko się wyjaśniło i wszyscy byli zadowoleni.

Reasumując - Rivo, nie załamuj się. Ludzi wierzących w miłość i uczucia jest pełno, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać ;) Co do zdrady, to kwestia tego, o czym wspomniała Pociechota - jeśli dwie osoby kochają się nawzajem, to osoby trzecie mogą co najwyżej próbować bez skutku uwodzenia. Amor vincit omnia ;)
Cytat:Znam za to faceta (jeden na ilu? na tysiąc? dwa? jakie w życiu spotkałam? nigdy nie byłam dobra w szacowaniu), który fachowo oddziela seks od miłości. Znaczy, jak kogoś kocha, to może z dziewczyną nawet nie uprawiać seksu, ale z góry zaznacza, że będzie to robił z kimś innym. I wiąże się dopiero, jak dziewczyna się zgodzi. Jak dla mnie przekombinowane, toleruję, ale nie akceptuję. W większości przypadków bowiem (choć może znów ma na to wpływ moje otoczenie) seks łączy się z miłością. I nie wierzę, że nie. Chociaż może to przez to, że nie chodzę na dyskoteki
Hm, o takim czymś też gdzieś wyczytałem. Ale mam tu takie samo zdanie. I też nie chodzę na dyskoteki, moze dlatego. :D

Cytat:No pewnie, idealnie byś tam pasował, romantycy nic, tylko cierpieli z powodu miłości destrukcyjnej albo niespełnionej. No, z paroma chlubnymi wyjątkami. Nigdy nie lubiłam tej epoki. Ode mnie, to by wszyscy romantycy dostali solidnego kopa na wzięcie się w garść
Gdyby to rzeczywiście pomagało, to w ogóle nie byłoby takiej epoki. :)
No, ja ostatnio usłyszałem, że świetnie bym tam pasował, bo po dwóch miesiącach popełniłbym samobójstwo i nie byłoby problemu. xD

Cerbin napisał(a):Gdyby chodziło tylko o seks na dłuższą metę, pewnie nie byłoby w większości małżeństw, bo i po co. Nie, Rivo. Nie zgadzam się z Twoim środowiskiem
Może to trochę nie tak zabrzmiało, to nie jest opinia mojego środowiska (na szczęście :P ). A btw, patrząc na statystyki, to małżeństwa się często rozpadają ostatnio.

Może w ogóle powiem skąd takie wnioski ogólne z pierwszego postu. Zaczęło się, że sporo po necie na ten temat szukałem (tak, wiem, mało wiarygodne źródło informacji), chociaż i tak od czytania tego można się przerazić. :P A potem częściowo potwierdziło to kilku moich znajomych, którzy, jakby to miło ująć, zostali wyrolowani. Niby zdarza się, ale chodziło o przypadki osób, gdzie w moim mniemaniu nigdy nie powinno do niczego takiego dojść. Trudno mi było w ogóle uwierzyć.

Aczkolwiek macie racje, ja teraz przewrażliwiony jestem w tym temacie.

Cerbin napisał(a):Reasumując - Rivo, nie załamuj się. Ludzi wierzących w miłość i uczucia jest pełno, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać
Gdzie, gdzie? ^^'
Rivo, małżeństwa się rozpadają, bo coraz łatwiej jest dostać rozwód. I ludziom się w łepkach tak porobiło, że myślą, że małżeństwo to tylko kolejna baza, a w razie czego zawsze się można cofnąć ;)

W internet nie patrz, bo to źródło patologii :P

Rivo napisał(a):
Cerbin napisał(a):Reasumując - Rivo, nie załamuj się. Ludzi wierzących w miłość i uczucia jest pełno, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać
Gdzie, gdzie? ^^'

W Poznaniu studiując, albo ewentualnie w podpoznańskich wiochach ^^
Rivo napisał(a):jak komuś się spodoba jakiś facet/dziewczyna, który/a ma partnera, to trzeba to olać i od razu się wpieprzać w związek
- Jak mówi z bombki, że ma dziewczynę, to po co dalej chce się spotkać?!
- Bo dziewczyna nie ściana, da się przesunąć.

Nie zapomnę tego tekstu do końca życia.

W sumie ostatnio się poniekąd m.in. nad tym zastanawiałam. Chociaż nie, bardziej nad tym, jak dziewczyna traktująca seks przedmiotowo może płakać po tym, jak po czterech miesiącach rzuca ją facet? Co, on nie może go traktować przedmiotowo?
No, to mi się od razu przypomina jak to Cerbin rozmawiał ze swoją byłą. Dialogi nie będą słowo w słowo idealne, z wyjątkiem ostatniej kwestii, grunt, żebyście klimat tej rozmowy załapali ;)

Dziewczyna: "A pamiętasz, jak byliśmy razem w Toruniu i babcie gorszyliśmy? Fajnie było... Można by to powtórzyć."
Cerbin: "Pewnie, że można, ale wyglądałoby to trochę inaczej, bo jestem zajęty."
Dziewczyna: "To się odejmij."

I po takim szczycie bezczelności nawet już nie usiłuję jej lubić :P
To ja do tematu wniosę tylko tekst mojego kumpla podczas ostatniego spotkania w pubie:
Ja: Ona ma chłopaka.
Kumpel: Nie ma takiego wagonika, którego nie da się odczepić.

Ległem...
gdzies spotkalam sie z opinia, ze ludzie zdradzaja, bo nie maja sily/checi/ochoty/czegos tam jeszcze rozwiazywac wspolnie swoich problemow. i nie sposob sie z tym, imo, nie zgodzic. bo zawsze latwiej wskoczyc komus innemu do lozka, niz wspolnie porozmawiac i rozwiazac problem, dlaczego ktos czegos nie chce.
dla mnie seks i inne czulosci wiaze sie tylko i wylacznie z miloscia, tzn. nie wyobrazam sobie tego (w moim przypadku) bez uczucia do drugiej osoby. dlatego tez "zabawy na jedna noc z nowo poznana osoba na imprezie" sa dla mnie nie do wyobrazenia. jestem pewnie mega staroswiecka, trudno.
poza tym, w przeszlosci bylam wiele razy zdradzana (tylko i dlatego, ze na cos sie nie zgodzilam, czegos nie chcialam, nie mialam humoru i inne takie), dlatego tak bardzo staram sie to teraz tepic wsrod moich znajomych (bo o siebie i o Greenka się nie martwie).
Stotka napisał(a):gdzies spotkalam sie z opinia, ze ludzie zdradzaja, bo nie maja sily/checi/ochoty/czegos tam jeszcze rozwiazywac wspolnie swoich problemow.

Ja czytałam w "Focusie", że zdrada utwierdza małżeństwo. Boże, jaka to jest bzdura. Spróbować wyjaśnić partnerowi, że to z miłości do niego? Już to widzę.

Rivuś: ludzie, którym chodzi tylko o uczucia, istnieją! *macha nieśmiało łapką*
Dobra dobra temat seksu został szeroko omówiony, a czy istnieje według Was taki byk jak zdrada platoniczna? Np. zakochanie sie w innej osobie podczas związku z inną? Czy według Was to jest także zdrada?
Wg mnie nie istnieje - zdrada to coś, co zrobiło się umyślnie, a nad uczuciami mimo wszystko trudno panować.
Jeśli by zakończył związek przed startowaniem do drugiej osoby, to nie.
Stron: 1 2 3 4
Przekierowanie