Pod wpływem dzisiaj obejrzanego Sweeney Todd'a postanowiłam założyć ten topic.
Twórczość Burtona - kiczowata, beznadziejna, czy jednak warta obejrzenia i polecenia? Ulubiony burtonowski film?
W filmach Burtona zakochana jestem od obejrzenia Beetlejuice i kreskówki na podstawie Żukosoczka emitowanej dawno temu na Canal + / ang. CN. Oprócz geniuszu Tima, godną docenienia jest muzyka autorstwa Danny'ego Elfmana w Żukosoczku, Edwardzie, czy nawet w Charliem i fabryce, oraz Stephena Sondheim w Golibrodzie Sweeney'u.
Moja czołówka burtonowskich produkcji:
Edward Scissorhands, Beetlejuice, Nightmare Before Christmas, Frankenweenie z '84 (podobno w 2009 ma się odbyć premiera pełnometrażowej Frankenweenie), Corpse Bride i dochodzi Sweeney Todd.
Właściwie niewiele miałem do osobiście z jego twórczością.
'Beetlejuice' oglądałem jeszcze w podstawówce i pamiętam raczej urywki niż całość.
Nie pamiętam tytułu jednej z jego animacji ale wrażenie robiła pozytywne.
Bardziej jest mi znany jako twórca filmowych adaptacji Batmana i uważam że jak na tamte czasy odwalił kawał dobrej roboty.
'Sweeney Todd' chodzi za mną od jakiegoś czasu ale wygląda na to że w kinie go nie obejrzę tak więc z opinią muszę się wstrzymać do czasu premiery an DVD.
Jedno co wyróżnia Burtona w moich oczach to oryginalność. Ma swój charakterystyczny styl i jest odróżnialny. To taki Charlie Kaufman wśród reżyserów.
Mój ulubiony to właśnie "Edward Scissorhands". Oglądałem go jak byłem mały i pamiętam, że mało się nie rozryczałem tak mi się zrobiło go żal

No i gdy obejrzałem ten film po kilku latach to jakże wielkie było moje zdziwienie: "O to Depp!"

NRQ napisał(a):'Sweeney Todd' chodzi za mną od jakiegoś czasu ale wygląda na to że w kinie go nie obejrzę tak więc z opinią muszę się wstrzymać do czasu premiery an DVD.
Golibroda wart polecenia, jedyne co mi nie pasowało, to radosna twórczość polskich tłumaczy. Na siłę próbowali ulirycznić tłumaczenia i nagle wychodziły takie kwiatki jak "Chcę być bardziej elastyczna" Joahnny, ale film sam w sobie - cud. I na pewno wart docenienia jest nasz polski operator - Dariusz Wolski.

Do Tima Burtona mam stosunek raczej ambiwalentny. Z jednej strony uważam, że "Gnijąca panna młoda" i "Charlie i fabryka czekolady" były ekstra, a z drugiej "Sok z żuka" czy "Edward nożycoręki" to zdecydowanie nie moja bajka. "Sweeneya" nie widziałam i jeszcze nie wiem, czy chcę to zobaczyć - po prostu czarny humor w niektórych jego produkcjach mnie zwyczajnie przerasta, tak samo jak ciężki klimat choćby "Edwarda" (uważam, że to dobry film, naprawdę, ale nie jestem w stanie go oglądać, w ogóle, źle się po nim czuję, a nie tego szukam w filmach), a o Sweeneyu właśnie słyszałam, że jest raczej drastyczny o.O
Tim jest pewnie dobrym reżyserem i też wydaje mi się, że jego styl jest zdecydowanie rozpoznawalny - a tego nie można powiedzieć o każdym reżyserze.Tylko że nie zawsze robi filmy, których oglądanie sprawiałoby mi przyjemność, wiec trudno mi mówić o jakimś specjalnym gloryfikowaniu go z mojej strony.
Burtona lubię od niedawna. Kiedy "Żukosoczek" leciał w telewizji byłam dość mała i pamiętam, że strasznie, ale to strasznie się tej bajki bałam. Jakieś dwa lata temu miałam ochotę przejść się do kina, a w miejscowym grali akurat "Gnijącą pannę młodą". Strasznie mi się spodobało. Oczywiście jednak, jak to ja, w kilka dni po seansie zapomniałam o swojej gorącej obietnicy pt. "Obejrzę wszystkie filmy Burtona" i teraz oglądam raptem to, co leci w telewizji + chodzę do kina. W efekcie widziałam "Miasteczko Halloween", fragmentami "Edwarda", "Charliego i fabrykę czekolady", a ostatnio "Sweeney Todda". Zdecydowanie bardziej wolę Burtona od początku mrocznego i po londyńsku mglistego, niż cukierkowatego aż zęby bolą.
Chyba najbardziej przypadł mi do gustu "Sweeney". Czytając recenzje bałam się, że partie śpiewane okażą się kompletną klapą, ale na szczęście nie było tak źle. Wiadomo, że Depp nie Bocelli*, ale nie szukajmy dziury w całym. W ogóle, ja nie jestem bardzo wymagająca, jeśli chodzi o filmy. Niech fajnie śpiewają/tańczą i jestem podbita
*poprawiłam Botticelli na Bocelli, ale nic nie poradzę, że ich ciągle mylę. Z nimi to jak z Oceanami- nigdy nie wiem, który Pacyfik, a który Atlantyk

Depp w jednym z wywiadów stwierdził, iż "wył jak kogut" w
Sweeneyu, a jeżeli mnie moje uszy nie mylą, to nieczysto było tylko w dwóch miejscach (pomijam celowo nieczyste wokalnie partie), czego i tak widz niezwiązany ze śpiewem nie wyłapie.

anevie napisał(a):Depp w jednym z wywiadów stwierdził, iż "wył jak kogut" w Sweeneyu, a jeżeli mnie moje uszy nie mylą, to nieczysto było tylko w dwóch miejscach (pomijam celowo nieczyste wokalnie partie), czego i tak widz niezwiązany ze śpiewem nie wyłapie. 
Ja lubię śpiewać amatorsko i może jakimś ekspertem nie jestem, ale nie wiem, o co ludziom chodziło. Wiesz, Anevie, pewnie jak to zwykle z polskimi widzami bywa, wraz z wejściem Sweeney'a do kin narodziło się wiele nowych El Zapendowskich

Obejrzeliśmy z Motylem kilka dni temu
Sweeney Todd'a i cóż mogę powiedzieć, ciekawe. Śpiew (mimo, że za musicalami nie przepadam) bardzo mi się podobał. Ciekawe melodie piosenek. Co do obrazu i klimatu, charaktersytyczny

Wszędobylskie "pandomakijaże" głównych aktorów nieraz mnie rozbawiły. Jedyną rzeczą, która mi nie pasowała, była krew, a dokładniej trochę przesadzona jej ilość, przez co film zaczynał zalatywać mi "obrzydzaczami", czego bardzo nie chciałem.
Podsumowując. Jest to bardzo orginalny twór, wyróżniający się z potoku schematycznych sensacji i horrorów jakimi ostatnimi czasy zalewa na Hollywood. Osobiście, polecam.

Film Burtona bez burtonowskiej krwi nie byłby dobrym filmem

.
Nie mówię o jej braku, bo to byłoby wręcz komiczne, ale fontanny krwi tryskającej z szyi każdej ofiary wydawały mi się nazbyt przesadne...
P.S. A czy faktycznie można powiedzieć, że jest takie coś jak "bartonowska krew"...? Bo z tego co sobie przypominam to nie widziałem żadnego jego filmu, w którym krew lałaby się potokami. Ale ja mało widziałem.

Nie chodzi o to ile jej jest, ale jak wygląda XD.
A moim ulubionym filmem jest Nightmare Before Christmas. Jest to według mnie jego najlepszy film. Utrzymany w niezwykłej charakterystycznej grafice. No i te śpiewy. "Whats this?!"
a ja ze slina na ustach czekam na "alicje..."

zwlaszcza, ze burton+depp to mistrzowskie połączenie!
Racja. Trailer "Alicji" robi bardzo dobre wrażenie. Gdyby jeszcze nie ten polski dubing. Mam nadzieje że w kinach będzie można wybrać wersje językową.
Nie mniej ostatnio nie mogę oprzeć się wrażeniu że zarówno Depp jak i Burton nie mają już nic nowego do powiedzenia. Wszystko co ostatnio robią to kalka z kalki samego siebie. Identyczna konwecja, te same smaczki i wałkowane 1000 razy chwyty. Brakuje mi u nich tej świeżości którą kiedyś wnieśli do kina.